Precyzja to nasza filozofia. Polska – nowy rozdział
NIPPON BEARINGMamoru Yoshida trafił do Europy z polecenia prezesa japońskiej centrali ‒ jako inżynier z ponad siedemnastoletnim stażem technicznym, który nigdy nie planował kariery w sprzedaży ani zarządzaniu. Dziś, jako Dyrektor NB Europe B.V., wdraża strategię, która ma uczynić z NIPPON BEARING ‒ marki z blisko 90-letnią tradycją ‒ realną siłę na polskim rynku przemysłowym. Z Mamoru Yoshidą rozmawiał Paweł Kruk, redaktor naczelny marki medialnej MM Magazyn Przemysłowy.
Pionierzy prowadnic
Paweł Kruk: NIPPON BEARING został założony w 1939 r. ‒ to blisko 90 lat inżynierskiego dziedzictwa. Który moment w historii firmy uważa Pan za kluczowy ‒ ten, który ukształtował NB takim, jakim jest dziś?
Mamoru Yoshida: Zaczęliśmy jako firma metalurgiczna. Prawdziwy przełom nastąpił w latach sześćdziesiątych, kiedy NB opracował i wprowadził na rynek tuleję toczną kulkową ‒ produkt, którego w tamtym czasie nie oferował żaden inny producent na świecie. To był pionierski krok, realizowany w całości w Japonii ‒ od projektu, przez prototyp, po finalny wyrób. Ta tuleja do dziś pozostaje w naszym portfolio i nadal produkujemy ją w Japonii. Dysponujemy najszerszą na rynku gamą tulei tocznych ‒ w różnych rozmiarach, o różnych parametrach i konfiguracjach. Właśnie z tego jesteśmy najbardziej dumni i to stanowi fundament naszej tożsamości technicznej.
P.K.: NB jest kojarzony z precyzją i jakością w systemach prowadzenia liniowego. Jak wytłumaczyłby Pan „różnicę NB” polskiemu inżynierowi lub menedżerowi zakupów, który styka się z Waszą marką po raz pierwszy?
M.Y.: Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby dotrzeć bezpośrednio do działów konstrukcyjnych i inżynierskich polskich firm ‒ nie tylko przez dystrybutorów, ale osobiście, z naszą wiedzą i doświadczeniem. Od 1939 r. gromadzimy kompetencje, które pozwalają nam pomóc inżynierowi dobrać właściwy produkt do konkretnej aplikacji. To nie jest sprzedaż katalogowa ‒ to inżynieria stosowana. Doskonałym przykładem jest branża urządzeń medycznych: wymagania są tu wyjątkowo rygorystyczne, certyfikaty i homologacje, w tym wymagania FDA, są standardem, a margines błędu bliski zeru. W takich zastosowaniach wyprzedzamy konkurencję. Precyzja nie jest dla nas wartością marketingową ‒ to fundament każdej decyzji konstruktorskiej.
Inżynier w świecie biznesu
P.K.: Dołączył Pan do NIPPON BEARING w 2001 r. jako inżynier projektant. Przez ponad dwie dekady przeszedł Pan drogę od pracy technicznej w Japonii do kierowania oddziałem europejskim. Czego ta droga Pana nauczyła?
M.Y.: To była droga, której nigdy nie planowałem. Przez siedemnaście lat byłem inżynierem ‒ każdego dnia liczyłem, projektowałem, optymalizowałem. To był mój świat. Kiedy prezes zaproponował mi przeniesienie do Europy, był to skok ‒ nie tylko geograficzny, ale przede wszystkim mentalny. W 2018 r. przyjechałem do Holandii jako wsparcie techniczne. To był dopiero początek. Stopniowo uczyłem się rzeczywistości biznesowej ‒ zupełnie innej niż inżynierski warsztat, do którego byłem przyzwyczajony. W 2025 r. zostałem mianowany dyrektorem. Z perspektywy czasu rozumiem, że moje techniczne korzenie są w tej roli ogromną przewagą ‒ potrafię rozmawiać z klientem językiem inżyniera, nie tylko handlowca. I to, jak sądzę, buduje zaufanie szybciej niż jakikolwiek argument sprzedażowy.
Czas na reformy
P.K.: Przed wywiadem wspomniał Pan o potrzebie „reform, nie tylko usprawnień”. To odważna deklaracja ze strony firmy z tak długą tradycją. Co się za tym kryje?
M.Y.: Przez dziesięciolecia działaliśmy według sprawdzonych schematów i to przynosiło efekty. Ale rynek zmienił się radykalnie. Konkurencja z Azji stała się agresywna, a dotychczasowe podejście ‒ ewolucja zamiast rewolucji ‒ przestało wystarczać. W 2022 r., wraz z nowym prezesem centrali, podjęliśmy decyzję o głębokich zmianach. Nie chodzi o drobne korekty procesów, ale o zmianę sposobu myślenia o całej organizacji ‒ strukturze, komunikacji, obecności rynkowej. Polska jest jednym z owoców tej nowej strategii. Nie mogliśmy już sobie pozwolić na luksus powolnego wzrostu.
Dlaczego Polska?
P.K.: NB Europe B.V. działa z Holandii od 2002 r. Dlaczego bezpośrednia obecność w Polsce pojawiła się dopiero w 2026 r.?
M.Y.: Szczerze? Powinniśmy to zrobić wcześniej. Polska to duży, dynamicznie rozwijający się rynek przemysłowy, który od lat sygnalizował zapotrzebowanie na produkty o wysokiej precyzji. Mieliśmy tu dystrybutorów od ponad piętnastu lat ‒ i to była dobra baza. Ale dystrybutor to dystrybutor. My chcemy czegoś więcej: bezpośredniego kontaktu z inżynierami, wsparcia na etapie projektowania, obecności tam, gdzie zapadają decyzje techniczne. Dlatego zatrudniliśmy własnych doradców techniczno-handlowych w Polsce, a otwarcie oddziału jest wyraźnym sygnałem: jesteśmy tu na poważnie i na długo.
P.K.: Przed wejściem na rynek pojawiał się wątek zbieżności polskiej kultury biznesowej z filozofią NB. Co Pan przez to rozumie?
M.Y.: Polskie środowisko inżynierskie jest bezpośrednie i konkretne. Oczekiwania są jasno formułowane, pytania techniczne ‒ precyzyjne. To bliskie japońskiemu podejściu do komunikacji. Nie lubimy niedopowiedzeń ‒ ani my, ani, jak obserwuję, polscy partnerzy. Widzimy też wyraźny wzrost wymagań jakościowych ze strony polskich klientów i projektantów. Coraz częściej na pierwszym miejscu stoi nie cena, ale trwałość, niezawodność i wsparcie techniczne. To jest właśnie ten moment, w którym NB może wnieść realną wartość.
P.K.: Które branże i sektory w Polsce uważa Pan za priorytetowe dla produktów NB?
M.Y.: Widzimy duży potencjał wszędzie tam, gdzie precyzja jest warunkiem koniecznym, a nie opcjonalnym. Automatyka i robotyka ‒ w tym systemy autonomiczne i aplikacje związane ze sztuczną inteligencją ‒ to kierunek, w którym Polska dynamicznie rośnie. Urządzenia medyczne to kolejny priorytet ‒ wymagania są tu wyjątkowo wysokie, a polskie firmy z tej branży coraz śmielej wchodzą na rynki międzynarodowe. Branża optyczna ‒ lasery, układy pomiarowe, precyzyjna mechanika ‒ to obszar, gdzie nasze komponenty mają naturalne zastosowanie. I oczywiście przemysł ciężki i obróbka metali, które są silnym fundamentem polskiej gospodarki. Obserwujemy też, że coraz więcej międzynarodowych korporacji wybiera Polskę jako miejsce nowych inwestycji ‒ a to generuje popyt na komponenty najwyższej klasy.
Walczymy wiedzą, nie ceną
P.K.: Chińskie i tajwańskie produkty są już obecne na polskim rynku, często w atrakcyjnych cenach. Jak NB zamierza konkurować?
M.Y.: To wyzwanie, z którym mierzymy się nie tylko w Polsce, ale w całej Europie ‒ i nie zamierzam udawać, że go nie ma. Azjatycka konkurencja cenowa jest realna. Ale nasze doświadczenie pokazuje, że inżynierowie i menedżerowie, którzy raz przekalkulują całkowity koszt eksploatacji ‒ nie tylko cenę zakupu, ale trwałość, awaryjność, koszty serwisu i przestojów produkcji ‒ bardzo często wracają do NB. Dlatego inwestujemy w obecność techniczną: organizujemy szkolenia dla biur projektowych i konstruktorów, wychodzimy do klientów z konkretnymi obliczeniami i demonstracjami produktów. Nie walczymy ceną. Walczymy wiedzą, kompetencją, jakością i doświadczeniem.
P.K.: Czego mogą oczekiwać polscy klienci i partnerzy od nowego oddziału w praktyce ‒ jeśli chodzi o dostępność produktów, wsparcie techniczne i czas reakcji?
M.Y.: Mamy w Polsce doradców technicznych / inżynierów sprzedaży, którzy aktywnie poruszają się po rynku i mogą dotrzeć do klientów w całym kraju. Mamy biuro, do którego zapraszamy inżynierów i projektantów na szkolenia ‒ zarówno produktowe, jak i aplikacyjne. Ale kluczową przewagą jest bezpośredni kontakt z centralą w Japonii. Nie jesteśmy pośrednikiem ‒ jesteśmy producentem. Każde zapytanie techniczne, każde niestandardowe wymaganie, każda potrzeba modyfikacji produktu trafia bezpośrednio do naszych inżynierów w Japonii. Mam z nimi kontakt codziennie. To radykalnie skraca czas odpowiedzi i eliminuje nieporozumienia wynikające z pośrednictwa. A jeśli standardowy produkt nie spełnia wymagań aplikacji ‒ rozmawiamy o dostosowaniu. Jesteśmy na tyle elastyczni, na ile pozwala fizyka i inżynieria.
Komunikacja jako fundament
P.K.: Na koniec ‒ pytanie osobiste. Po ponad ćwierć wieku w NIPPON BEARING, co wciąż Pana napędza?
M.Y.: To, co daje mi energię każdego dnia, to kontakt z ludźmi. Przez lata myślałem, że jestem przede wszystkim inżynierem ‒ że mój świat to równania, obliczenia, parametry. Europa zmieniła jednak moje myślenie. Nauczyłem się, że w biznesie ‒ nawet tak technicznym jak nasz ‒ najważniejsza jest relacja. Kiedy klient przychodzi z problemem i razem znajdujemy rozwiązanie, kiedy produkt zaprojektowany dekady temu w Japonii działa doskonale w polskiej maszynie ‒ to jest właśnie ta satysfakcja, której szukam. Komunikacja, zaufanie, wspólny sukces. To jest moje paliwo.
O firmie
NB Europe B.V. to europejski oddział japońskiego producenta NIPPON BEARING CO., LTD. ‒ firmy z blisko 90-letnią tradycją w dziedzinie precyzyjnych systemów prowadzenia liniowego. Siedziba europejskiego oddziału mieści się w Hoofddorp w Holandii, skąd firma obsługuje rynki europejskie od 2002 r. W 2026 r. NB oficjalnie otworzyło oddział w Polsce, uruchamiając bezpośrednią sieć sprzedaży i wsparcia technicznego dla polskich klientów przemysłowych.
Kontakt w Polsce:
Rafał Drobnik
Inżynier sprzedaży
tel. +48 505 799 004
Krzysztof Olszak
Inżynier sprzedaży
tel. +48 665 587 050
Materiał redakcyjny przygotowany na zlecenie klienta
