Wojna na Ukrainie z poważnymi konsekwencjami dla europejskiej branży motoryzacyjnej

Volkswagen
Reklama
Reklama

Napaść Rosji na Ukrainę, poza oczywistą tragedią ludzką, oznacza także potężny wstrząs dla światowej gospodarki i wielu gałęzi przemysłu. Już teraz widać np. olbrzymie zawirowania w europejskiej branży motoryzacyjnej, a przecież nie da się przewidzieć dziś wszystkich następstw działań wojennych za naszą wschodnią granicą.

Gdy wydawało się, że po dwóch gorszych latach pandemii w końcu będzie można powrócić na trwałą i dynamiczną ścieżkę wzrostu, przemysł motoryzacyjny będzie musiał się dostosować do nowych, jeszcze trudniejszych realiów. Niewykluczone są kolejne problemy z dostawami podzespołów i surowców, przerwy w produkcji, wzrost cen i wydłużony czas dostaw nowych samochodów. Co gorsza, dziś ciężko prognozować, jak silne będą skutki wojny, ale z całą pewnością dotkną one w różny sposób zarówno producentów, w tym ich pracowników, jak i końcowych odbiorców.

Reklama

Problemy z dostawami części

Kiedy wydawało się, że globalne braki z dostawami komponentów elektronicznych będą największym koszmarem branży motoryzacyjnej na długie lata, wojna na Ukrainie spowodowała, że działające w Europie koncerny motoryzacyjne przeżywają podobny scenariusz.

Volkswagen na początku marca wstrzymał na kilka dni produkcję aut w dwóch zakładach – w Dreźnie i Zwickau. Powodem jest brak zestawów kabli elektrycznych, które były wytwarzane w ukraińskich zakładach niemieckiego koncernu. Może się to przełożyć na znaczące zmniejszenie zwłaszcza liczby wyprodukowanych aut elektrycznych. Od 10 marca natomiast zakłady Volkswagena w Poznaniu i we Wrześni czasowo wstrzymują produkcję. Powodem zawieszenia produkcji są zakłócenia w łańcuchu dostaw spowodowane wojną na Ukrainie.

Również Skoda boryka się z problemem braku dostaw części wytwarzanych przez ukraińskich dostawców. Problem ten dotyczy kilku modeli czeskiej marki, na razie jednak wstrzymano produkcję elektrycznego modelu Enyaq iV.

Japoński dostawca komponentów Sumitomo Electric Industries, który na Ukrainie wytwarza wiązki przewodów elektrycznych, poszukuje obecnie nowego miejsca produkcji. Nim to jednak nastąpi, z pewnością minie sporo czasu.

Reklama

Ceny w górę, dłuższy czas oczekiwania

Producenci samochodów narzekają nie tylko na przerwę w dostawach gotowych podzespołów. Równie groźne będą braki w dostępności do różnych surowców, które sprowadza się ze Wschodu. Przemysł motoryzacyjny może już niebawem borykać się z brakami rudy miedzi, niklu czy stali, a także aluminium.

Kolejny problem może dotyczyć kwestii energetycznych. Z Rosji importowane są gaz, wegiel i ropa i jeśli nastąpi przerwa bądź zmniejszenie tych surowców, może być trudno zastąpić je w krótkim czasie energią z odnawialnych źródeł.

Jak zapowiadają już przedstawiciele producentów samochodów, w najbliższej przyszłości musimy się liczyć nie tylko z dłuższymi terminami dostaw nowych aut, ale również znaczącymi podwyżkami.

Turbulencje finansowe

W zależności od zakresu i czasu trwania konfliktu na Ukrainie konsekwencje dla europejskiej branży motoryzacyjnej mogą się jeszcze nasilać. Turbulencje na rynku finansowym, w tym przede wszystkim drastyczny spadek wartości rubla, spowodują, że import do Rosji (o ile będzie on kontynuowany) stanie się sporo droższy z punktu widzenia rosyjskiego odbiorcy. Może to pociągnąć za sobą zmniejszenie popytu, a tym samym straty dla europejskich producentów.

Z kolei wyłączenie rosyjskich banków z systemu SWIFT może z kolei utrudnić bądź uniemożliwić dokonywanie płatności za import i eksport części bądź gotowych samochodów. Już teraz europejskie koncerny motoryzacyjne dokonują korekt wielkości produkcji części bądź gotowych samochodów.

Przerwane inwestycje

Wojna sprawia, że istnieje potrzeba przewartościowania wielu istniejących inwestycji w Rosji, ale i na Ukrainie. I nie chodzi tu tylko o załamaniu się popytu w tych krajach. Wielu europejskich, ale i światowych producentów, już podjęło decyzję o wycofaniu swoich aktywów bądź zawieszeniu działalności w Rosji.

Jako jeden z pierwszych na taki ruch zdecydował się Daimler Truck. Krok ten oznacza, że firma Kamaz nie będzie mogła liczyć na dostawę niemieckich części do produkowanych pojazdów ciężarowych. Również Nokian, fiński producent opon, poinformował, że przenosi produkcję części produktów do Finlandii i Stanów Zjednoczonych. Wstrzymanie produkcji zapowiedziały także m.in. Renault i Toyota, a kolejne koncerny (np. Volvo) ogłaszają wstrzymanie dostaw nowych samochodów do Rosji.

Skala tego problemu jest jednak znacznie większa. Tylko niemieckie firmy motoryzacyjne i ich dostawcy mają blisko 50 zakładów produkcyjnych na terenie Ukrainy i w Rosji. Wstrzymanie częściowe lub całkowite produkcji w tych fabrykach będzie oznaczać nie lada kłopoty dla branży motoryzacyjnej.

Reklama

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama