Oleje mineralne przyszłości

Maciej Blum
Reklama
Reklama

 

Producenci olejów mineralnych nie mają dziś łatwo. Wszystko przez bardzo szybko postępujące zmiany związane z techniką produkcji silników samochodowych. Te muszą spełniać coraz bardziej restrykcyjne normy, co odbija się na kwestiach użytkowych olejów.

Do dziś nie ustaje dyskusja na temat tego, który rodzaj oleju jest najlepszy do danego silnika czy aplikacji przemysłowej. Trendy pokazują jednak, że na popularności zyskują oleje syntetyczne i półsyntetyczne – kosztem olejów mineralnych.

– Przyglądając się tym zmianom oraz analizując trendy, możemy się spodziewać, że przyszłość należy do segmentu olejów zaawansowanych. Wedle najbardziej wiarygodnych prognoz do 2022 r. oleje mineralne będą stosowane o połowę rzadziej niż dziś, zaś w silnikach samochodów osobowych będą używane w mniej niż 10% przypadków – twierdzi Elżbieta Migdał, specjalista z Działu Badań i Rozwoju w firmie Orlen Oil.

Reklama

Odwieczny dylemat
To, że oleje mineralne nie zostały jeszcze całkowicie wyparte z rynku, motywowane jest kilkoma czynnikami. Po pierwsze, są tańsze od olejów syntetycznych oraz półsyntetycznych, więc są chętnie używane w starszych samochodach, których w naszym kraju nie brakuje. Ponadto można w nich łatwo rozpuszczać wszelkiego rodzaju dodatki. Nie stwarzają też problemów z uszczelnianiem układów. Dodatkowo ich struktura jest bardzo dobrze znana, co sprawia, że producenci są w stanie w pełni przewidzieć skutki użytkowania oleju mineralnego.

Jednak konkurencja ze strony olejów syntetycznych jest bardzo silna: mają one bowiem wysoki wskaźnik lepkości, co pozytywnie wpływa na ochronę silnika i wydłuża jego eksploatację. Cechują się też wyższą odpornością na utlenianie oraz dobrze separują wodę i zanieczyszczenia. Te zalety powodują, że oleje syntetyczne świetnie sprawdzają się w bardzo szerokim zakresie temperatur, a to z kolei przekłada się na niższe zużycie paliwa – pożądane nie tylko przez kierowców, ale i koncerny motoryzacyjne. Co ciekawe, bazę olejową można w ich przypadku wyprodukować nawet z gazu ziemnego.

Reklama

Nowe kierunki
W przypadku nowych aut z reguły stosuje się oleje syntetyczne, ale w starszych pojazdach można bez obaw używać oleju mineralnego. To właśnie w tym segmencie należy upatrywać ciągłego popytu na ten drugi. A skoro rynek nadal jest chłonny, producenci smarów nie rezygnują z optymalizacji olejów mineralnych, dzięki czemu w ich ofercie wciąż można znaleźć nowości, jak np. olej mineralny stworzony z myślą o samochodach z dużym przebiegiem (powyżej 100 tys. km). Dzięki różnego rodzaju dodatkom, jak choćby specjalne środki konserwujące oraz oczyszczające uszczelki, specyfik regeneruje najważniejsze elementy silnika, co przyczynia się do zwiększenia jego żywotności. Ponadto produkty tego rodzaju redukują wycieki i powstawanie osadów, a ich receptura ogranicza rozkład i wypalanie oleju, co było niegdyś główną wadą olejów mineralnych.

Na rynku można też znaleźć olej mineralny o niskim poziomie detergentów (TBN=5,4), który nie zawiera modyfikatorów tarcia ani lepkości, dzięki czemu ułatwia i skraca wyżej wymienione procesy, a także zwiększa ich skuteczność. Stosują go z reguły profesjonaliści do docierania silników oraz ich płukania – z tym zastrzeżeniem, że motor musi być benzynowy lub diesel bez filtra DPF. Producent oleju zaleca dystans docierania silnika od 1000 do 1500 km. Po zakończeniu procesu należy zastosować olej zgodny z zaleceniami producenta silnika (o odpowiedniej lepkości i klasie).

Olej mineralny o niskim poziomie detergentów może też być z powodzeniem wykorzystywany do mycia silnika, przekładni oraz układu hydraulicznego. Należy do niego dodać wówczas 3-estrowy preparat, np. Archoil AR2300. Dystans płukania wynosi w tym przypadku minimum 1600 km. Jeśli mamy do czynienia z naprawdę brudnym silnikiem, dystans można nawet podwoić, a w skrajnych przypadkach dokonać dwukrotnego płukania. Trzeba jednak pamiętać, że za każdym razem należy wymienić filtr oleju. Jak widać, zastosowań dla olejów mineralnych nie brakuje, chociaż rynek coraz bardziej skłania się w stronę syntetyków. Producenci mają cały czas pole do działania, więc o przyszłość tych smarów na pewno nie trzeba się martwić.

 

MM KOMENTARZ
Elżbieta Migdał, specjalista z Działu Badań i Rozwoju w Orlen Oil

Na przestrzeni ostatniej dekady mogliśmy obserwować, jak bardzo zmieniała się technika motoryzacyjna, co miało niebagatelny wpływ na rozwój środków smarnych. W związku z coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi ochrony środowiska oryginalni wytwórcy sprzętu (OEM) muszą również być w stanie szybko modyfikować modele (silniki i układ przeniesienia napędu), by dostosować swoje pojazdy i urządzenia do tych regulacji. By móc spełniać przepisy w zakresie emisji i ekonomiki paliwowej, oczekują też współpracy ze strony dostawców paliw i olejów smarowych. Rynek olejów w Europie ewoluował w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat na trzech poziomach: wydłużyły się okresy między wymianami oleju, wprowadzono nowe klasy lepkości oraz poprawiono parametry jakościowe.

Również nowe rozwiązania techniczne OEM prowadzące do redukcji rozmiarów silników, a co za tym idzie – zmniejszenia pojemności układu olejowego wpływają na wzrost wymagań stawianych olejom silnikowym. Dlatego opracowywane są takie oleje, które mają zdolność do tworzenia cienkiego i trwałego filmu olejowego oraz efektywnego odprowadzania ciepła i zanieczyszczeń w warunkach podwyższonego ciśnienia, a także posiadają wyższą stabilność termiczną oraz zapewniają optymalną pracę silnika podczas rozruchu i dłuższe okresy między wymianami. Nowe rozwiązania techniczne uwidaczniają się w najnowszych specyfikacjach konstruktorów silników, według których przyszłość będzie należała do olejów o niższych klasach lepkości (SAE W-30, 5W-20, 0W-20, 0W-30).

Reklama

Tagi artykułu

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama