Zapaść na rynku półprzewodników – objawy, diagnoza, prognozy

TME
Reklama
Reklama

Liczne media powtarzały tę informację wiele razy, więc na pewno gdzieś już to słyszeliśmy, że przyczyną, dla której producenci aut nie mogą dostarczać nowych egzemplarzy do salonów jest kryzys na rynku układów półprzewodnikowych. Faktem jest, że współczesny samochód dosłownie naszpikowano elektroniką, ale czy naprawdę jest aż tak źle, żeby miało skutkować wstrzymywaniem produkcji?

 

  • Brak półprzewodników – czy to możliwe?
  • Problem z półprzewodnikami - przyczyny
  • Brak półprzewodników w motoryzacji
  • Kiedy sytuacja na rynku półprzewodników się ustabilizuje
Reklama

Czy kryzys na rynku półprzewodników dotyczy jedynie branży motoryzacyjnej i czy nie ma na niego jakiegoś lekarstwa lub chociaż szczepionki?

Brak półprzewodników – czy to możliwe?

Pierwszymi symptomami niedoboru na rynku półprzewodników był brak zaawansowanych kart graficznych do komputerów PC. Rzekomo ich produkcja została wstrzymana ze względu na brak procesorów graficznych. Wszyscy tłumaczyli tę sytuację wzrostem zainteresowania kryptowalutami (procesory wbudowane w karty graficzne poprawiają wydajność pracy „koparek”), ale zapewne nie była to jedyna przyczyna. Jako kolejni zaczęli bić na alarm producenci samochodów. I wówczas wiele osób przecierało oczy ze zdumienia – jak to, nie można wyprodukować samochodu, przez brak półprzewodników? Taka sytuacja była nowością, choć nie dla każdego.

Starsze osoby, związane z przemysłem elektronicznym od dziesięcioleci, mogą jeszcze pamiętać czasy niedoborów, gdy np. produkcja zestawu muzycznego była wstrzymana, ponieważ spóźniała się dostawa diod LED. Współcześnie, zanim doszło do załamania rynku półprzewodników taka sytuacja była nie do pomyślenia, jednak w przeszłości nierzadko zdarzały się przestoje w ogromnych zakładach, ponieważ brakowało różnego rodzaju drobnych elementów. Przykładowe diody LED były natomiast głównymi elementami wskaźników, podświetlenia, a także wpływały na estetykę i funkcjonalność wyrobu. Takie sytuacje odeszły jednak w niepamięć i na pewno zdążyliśmy się odzwyczaić od braków surowców do produkcji. Zwłaszcza, jeśli mowa o tych, które są wytwarzane masowo, w milionach egzemplarzy. Prawda jest jednak taka, że gdyby z dnia na dzień zabrakło niektórych modeli mikrokontrolerów lub procesorów graficznych, to natychmiast ucierpiałaby na tym produkcja telewizorów, tabletów, smartfonów, samochodów, sprzętu AGD wyższej klasy i innych urządzeń konsumenckich, ponieważ są one istotnymi elementami współczesnych interfejsów użytkownika.

W dzisiejszym świecie, przy ogromnych mocach produkcyjnych zakładów masowo wytwarzających podzespoły, trudno zrozumieć niedobór półprzewodników i sytuację, w której podaż nie nadąża za popytem, to znaczy – nie zarabia się w sytuacji, gdy można czerpać ogromne korzyści. 

Problem z półprzewodnikami - przyczyny

Chyba nie da się wskazać jedynej przyczyny braku procesorów na rynku i np. zrzucić wszystkiego na pandemię. Współczesna gospodarka ma wymiar globalny, to znaczy, że sytuacja w jednym z krajów ma i może mieć wpływ na sytuację w innym. To samo dotyczy dużych rynkowych graczy lub dostawców rzadko występującego surowca – ich problemy prawne, polityczne czy techniczne mogą mieć wpływ na gospodarkę na całym świecie.

Powiązane firmy

Reklama

Przykładowo, bardzo rzadko występująca burza śnieżna w Teksasie, z którą mieliśmy do czynienia kilka miesięcy temu, uniemożliwiła produkcję licznym amerykańskim przedsiębiorstwom, nie tylko z branży półprzewodnikowej. Pożar w japońskiej fabryce półprzewodników spowodował zamknięcie tegoż zakładu na ponad miesiąc. Firma Samsung Electronics Co. ostrzegła przed „poważnym zachwianiem równowagi” w branży, podczas gdy firma Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. stwierdziła, że nie jest w stanie nadążyć za popytem, pomimo posiadania fabryk o wydajności planowanej ze znacznym zapasem. Nałożenie przez USA embarga na dużych chińskich producentów komponentów spowodowało, że tamtejsze zakłady musiały ograniczyć produkcję. Mowa tu np. o SMIC, ważnym chińskim graczu na rynku półprzewodników, któremu czynniki geopolityczne uniemożliwiają wykorzystanie okazji rynkowych.

Płytka drukowana


Wydaje się też, że producenci zamykający swoje fabryki na czas kwarantanny mieli nieco niedoszacowane potrzeby. W wielu zakładach wstrzymano produkcję, a załoga przebywała na przymusowym urlopie. Zmniejszony popyt doprowadził do zmniejszenia podaży, a ponowne rozpędzenie koła zamachowego wymaga czasu i energii. Z drugiej strony, praca zdalna spowodowała wzrost popytu na narzędzia do niej przeznaczone, takie jak komputery przenośne, kamery, tablety, modemy, drukarki itd. Zakłady produkujące podzespoły dla motoryzacji mogły przestawić się na wytwarzanie komponentów do urządzeń elektroniki konsumenckiej, na które popyt znacznie wzrósł. Trudno więc dziwić się, że gdy już wznowiono produkcję samochodów,  magazyny komponentów były puste.

Wydaje się, że załamanie się rynku półprzewodników i brak chipów powstały przede wszystkim na skutek błędu w szacunkach, gdy w 2020 r. rozpoczęła się pandemia koronawirusa. Wiele firm przewidywało wówczas się, że ludzie zaczną ograniczać konsumpcję, gdy nadejdą ciężkie czasy. Tymczasem popyt okazał się „odporny na wirusa”. Ludzie, którzy zostali przymusowo zamknięci w domach, zaczęli kupować urządzenia technologiczne. Zaopatrywali się w lepsze komputery i większe wyświetlacze, aby móc pracować zdalnie. Kupowali nowe telewizory, aby móc oglądać filmy czy konsole, by grać w gry wideo. Dzieciom należało zapewnić niezbędny sprzęt do nauki zdalnej. Zaopatrzyli się w ekspresy do kawy, zaawansowane roboty kuchenne i inny sprzęt, aby sprawić, by życie na kwarantannie lepiej smakowało. Pandemia przerodziła się w przedłużający się wielki dzień wyprzedaży internetowej, co aktywnie wspierały podmioty e-commerce, wprowadzając specjalne oferty.

Brak półprzewodników w motoryzacji

Producenci pojazdów byli zaskoczeni. Zamknęli fabryki na początku pandemii, gdy spadł popyt, ponieważ wtedy zamknięto też salony sprzedaży. Przerwa w produkcji spowodowała również zaprzestanie zakupów układów półprzewodnikowych, niezbędnych w nowoczesnym samochodzie. Pod koniec ubiegłego roku popyt na samochody zaczął rosnąć. Ludzie chcieli przemieszczać się, ale ze względu na nieustępujące zagrożenie zarażeniem, nie chcieli korzystać z transportu publicznego. Producenci samochodów ponownie otworzyli fabryki i ponownie zaczęli zamawiać komponenty u takich producentów, jak dla przykładu TSMC i Samsung. Niestety, okazało się, że fabryki nie są w stanie wystarczająco szybko zaspokoić potrzeb producentów pojazdów i niedobór półprzewodników w motoryzacji okazał się faktem.
Wąskim gardłem stały się linie do produkcji „wafli” krzemowych, niezbędnych do wytwarzania komponentów półprzewodnikowych. Pandemia wywołała tak duży popyt na urządzenia elektroniki konsumenckiej, że zakłady produkujące surowiec do wytwarzania półprzewodników nie są w stanie zapewnić wystarczającej ilości materiału np. do wytwarzania sterowników wyświetlaczy LCD dla w komputerów, telewizorów i konsol do gier, a także nowych produktów, w których firmy zaczynają używać ekranów i paneli dotykowych, takich jak lodówki, urządzenia grzewcze i do klimatyzacji, sprzęt nagłaśniający itp.

Trudna sytuacja na rynku dotyczy nie tylko producentów samochodów. Warto zauważyć, że wielu znanych producentów elektroniki konsumenckiej przesunęło premiery swoich nowych produktów. 
Trudno powiedzieć, jak długo utrzyma się ta sytuacja. Z jednej strony trwają szczepienia przeciwko Covid-19 i są otwierane kolejne sektory gospodarki, ale z drugiej, cały system światowy cierpi na poważne niedobory, nie tylko surowców czy komponentów, ale też i ludzi do pracy. Ratując przemysł i gospodarkę poszczególne kraje są zmuszone do korzystania z rezerw i/lub dodruku pieniędzy. Wdrażane są obszerne plany odbudowy. Przez to rośnie inflacja i maleje wartość pieniądza.

Kiedy sytuacja na rynku półprzewodników się ustabilizuje?

Pozostaje mieć nadzieję, że biznes w miarę szybko otrząśnie się, a producenci podzespołów elektronicznych uzupełnią niedobory półprzewodników. Oficjalnie mówi się o tym, że w okolicach lipca/sierpnia nie powinno być już problemu z zaopatrzeniem. Ale co do tego czasu? 
Wydaje się, że panaceum na tę sytuację mogą być firmy dystrybucyjne, które nadal mają w swoich magazynach zapasy komponentów. Do takich firm należy TME. 

TME z lokalnej firmy dystrybucyjnej urosło do rangi międzynarodowej korporacji, która współpracuje z licznymi producentami z całego świata, nie tylko z tymi największymi i najważniejszymi, ale również z takimi, którzy dostarczają tzw. niszowe wyroby, specyficzne dla danej branży lub zastosowania. Produkty z magazynów TME są dostarczane do niemal dowolnego miejsca na świecie, a siatka wsparcia obejmuje kraje na każdym kontynencie. Co istotne, polityka firmy zakłada szybką dostawę, co jest możliwe dzięki utrzymaniu wysokich stanów magazynowych. W obecnej sytuacji panującej na rynku półprzewodników, atut w postaci zapasów niszowych produktów staje się tym cenniejszy. 

Źródło: Transfer Multisort Elektronik

Reklama

O Autorze

MM Magazyn Przemysłowy jest tytułem branżowym typu business to business, w którym poruszana jest tematyka z różnych najważniejszych sektorów przemysłowych. Redakcja online MM Magazynu Przemysłowego  przygotowuje i publikuje na stronie artykuły techniczne, nowości produktowe oraz inne ciekawe informacje ze świata przemysłu i nie tylko.

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama