Fundusze unijne 2014-2020 - kto zyska, a kto straci

Reklama
Reklama

W tym tygodniu rząd przyjął założenia tzw. "umowy partnerstwa" z Komisją Europejską. Chodzi o przyszłe fundusze europejskie na lata 2014-2020. Zanim jednak kolejny strumień pieniędzy popłynie do nas z Brukseli, musimy podpisać z KE rodzaj kontraktu, w którym zobowiązujemy się, na co wydamy pieniądze i jakie osiągniemy rezultaty.

Elżbieta Bieńkowska, minister Rozwoju Regionalnego, zapowiada, że największy nacisk będzie kładziony na przedsiębiorczość i połączenie przemysłu z pomysłami, które rodzą się na uczelniach. Pieniądze będę wydawane na te działania, które przyniosą większe wpływy do budżetu i wzrost miejsc pracy. Więcej środków zostanie przeznaczone na innowacyjną gospodarkę. Będzie to jednak wiązać się z większym naciskiem ministerstwa na prywatne firmy, aby te inwestowały w badania i rozwój. Duży nacisk rząd będzie kłaść na cyfryzację - powstanie specjalny program operacyjny poświęcony cyfryzacji (internet, e-usługi, e-administracja). Jeśli chodzi o wsparcie dla wszystkich firm, to przedsiębiorcy będą musieli w dużej mierze pożegnać się z dotacjami. Zamiast bezzwrotnych grantów częściej będą stosowane np. pożyczki.

Reklama

Ministerstwo obiecuje, że wciąż będą pieniądze na infrastrukturę, ale będą wydawane w nieco inny sposób niż dotychczas. Na wsparcie mogą liczyć czyste technologie, czysty transport (kolej, tramwaje). Jeśli chodzi o drogi, to za unijne euro mamy budować autostrady lub drogi ekspresowe. Lokalne drogi pieniędzy z unii raczej nie dostaną.

- Idziemy dwutorowo. Z jednej strony podlewamy pieniędzmi te miejsca, które mogą zacząć pączkować. Z drugiej strony staramy się w całej Polsce wzmacniać rozwój obszarów najbardziej zapóźnionych - mówi minister Bieńkowska. Te pączkujące miejsca ma znaleźć każdy region. To "inteligentne specjalizacje", dziedziny, w których województwa już sa mocne i mogą śmiało konkurować z zagranicą. Przykład może być przemysł lotniczy w województwie podkarpackim.

Z kolei obszary zapóźnione to miasta czy dzielnice wymagające rewitalizacji, a także ściana wschodnia. Pięć najbiedniejszych województw wciąż będzie miało swój specjalny program "Polska Wschodnia".

Reklama

Generalnie dzięki nowym dotacjom unijnym zyskają regiony. Mają dostać o 20% pieniędzy więcej niż dziś. Zyskają też miasta, zwłaszcza te wojewódzkie wraz z otaczającymi gminami. To na ich ma się skupić wsparcie, np. na rozwój transportu. Resort zapowiada, że pracuje też nad pulą pieniędzy dla średnich miejscowości, głównie byłych stolic województw. Rząd chce aby gminy wspólnie starały się o pieniądze a nie rywalizowały ze sobą np. dwie gminy robią wspólną oczyszczalnię.

- To ostatni taki duży budżet dla Polski. Trzeba go jak najlepiej wykorzystać, by powstawały trwałe miejsca pracy, firmy umacniały się, eksportowały, przynosiły nam podatki. Tak, by zbudować fundament dla wzrostu w następnych latach, po 2020 - mówi Bieńkowska.

źródło: wyborcza.biz

Reklama

O Autorze

MM Magazyn Przemysłowy jest tytułem branżowym typu business to business, w którym poruszana jest tematyka z różnych najważniejszych sektorów przemysłowych. Redakcja online MM Magazynu Przemysłowego  przygotowuje i publikuje na stronie artykuły techniczne, nowości produktowe oraz inne ciekawe informacje ze świata przemysłu i nie tylko.

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama