Niezbędne inwestycje w poprawę produktywności

Pixabay – geralt
Reklama
Reklama

Minione 3 dekady były okresem dynamicznego rozwoju polskiej gospodarki. W tym czasie udało się nadrobić jednak tylko niewielką część dystansu, jaki dzielił nas od najbardziej rozwiniętych państw Europy Zachodnie. Żeby w dalszym ciągu móc go zmniejszać w odniesieniu do najlepszych, niezbędna jest m.in. znacząca poprawa produktywności polskich przedsiębiorstw i polskiej gospodarki jako całości.

Po okresie transformacji gospodarczej na początku lat 90. minionego stulecia Polska była do 2020 r. jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie, osiągając w 2009 r. status państwa o wysokim dochodzie. Przez 3 dekady PKB Polski na mieszkańca wzrósł aż 3-krotnie, a wzrost ten był najwyższy spośród wszystkich państw rozwiniętych i aspirujących do tego miana.

W tym czasie Polska rozwijała się dwukrotnie szybciej niż gospodarka unijna. Za tym wzrostem stały m.in. atrakcyjne warunki dla zagranicznych inwestorów (które napędzały bezpośrednie inwestycje zagraniczne), liczne reformy prorozwojowe, przystąpienie Polski do UE w 2004 r., szerokie otwarcie na handel międzynarodowy, a także coraz mocniejsze powiązanie naszego kraju z globalnymi łańcuchami wartości.

Dynamiczny i stabilny rozwój Polski – mimo turbulencji, w jakich znalazł się świat w czasie kryzysu finansowego 2008–2009 i w okresie pandemii COVID-19 – to przykład sukcesu gospodarczego.

Marcus Heinz, przedstawiciel Banku Światowego na Polskę i kraje bałtyckie

Mimo jednak dobrego tempa rozwoju polska gospodarka wciąż pozostaje w tyle za wieloma państwami europejskimi. W 2020 r. PKB na mieszkańca w naszym kraju był o 28% niższy niż średnia unijna oraz stanowił zaledwie 63% PKB Niemiec i 84% PKB Czech. Co gorsza, widoczny jest także spadek tempa, w jakim polska gospodarka goni europejskie państwa. W latach 1992–2008 średnioroczny wzrost gospodarczy Polski był 4,5 razy szybszy niż w Niemczech. Natomiast po światowym kryzysie jest szybszy już tylko 3 razy.

Najważniejszymi czynnikami, które przyczyniają się do opóźniania pogoni za zaawansowanymi państwami, są słabe wyniki w zakresie innowacyjności polskiej gospodarki, niewystarczająca adaptacja nowych technologii, a także niższy niż średnia unijna poziom cyfrowych umiejętności pracowników.

Produktywność do poprawy

Ponieważ model rozwoju gospodarczego napędzany kapitałem osiągnął już swoje granice, koniecznie trzeba postawić na inne motory wzrostu, m.in. na produktywność. Przy niskim poziomie inwestycji i kurczącej się sile roboczej z powodu starzenia się populacji długoterminowy wzrost w Polsce może być w coraz większym stopniu uzależniony od wzrostu wydajności pracy.

Tymczasem – jak wynika z raportu „Ścieżki wzrostu produktywności w Polsce: perspektywa firm”, przygotowanego przez Bank Światowy przy współudziale Głównego Urzędu Statystycznego – pod tym względem nasz kraj wyraźnie odstaje od państw „starej” UE. Przeciętna polska firma przemysłowa potrzebuje 3 razy więcej pracowników, aby wytworzyć taki sam produkt jak firma w Niemczech, i 2 razy więcej pracowników niż przeciętna firma unijna. Z kolei wartość dodana brutto na osobę zatrudnioną w firmie produkcyjnej w Polsce (będąca miarą wydajności pracy) stanowiła zaledwie 35% średniej niemieckiej i była nieco niższa niż na Węgrzech czy w Czechach.

Ponadto – co również wynika z raportu Banku Światowego – wzrost produktywności w polskim sektorze produkcyjnym od 2012 r. znajduje się w stagnacji oraz jest znacznie niższy niż w usługach i budownictwie. Łączna produktywność czynników produkcji (total factor productivity – TFP) w całej gospodarce rosła w latach 2009–2019 średnio o 3%, natomiast od 2012 r. notuje się średni wzrost TFP dla sektora produkcyjnego zaledwie o 1%. 

W tym okresie (2009–2019) wydajność pracy poprawiła się o 44%, podczas gdy TFP wzrosła o 31%, co przekłada się na średni roczny wzrost odpowiednio 4 i 3%. W latach 2009–2011 firmy wykazywały przeciętnie szybki wzrost produktywności, który można uznać za odbicie gospodarcze po światowym kryzysie finansowym. Od 2012 do 2015 r. wzrost produktywności oscylował wokół zera dla TFP i około 2% dla wydajności pracy. Od 2015 r. nastąpił powrót do wzrostu produktywności, który osiągnął szczyt w 2017 r.

W ciągu ostatnich dwóch lat widać wyraźne spowolnienie produktywności, przy czym TFP nawet nieznacznie spadło w latach 2018–2019. Szybszy wzrost wydajności pracy w porównaniu z TFP w tym okresie sugeruje wzrost kapitałochłonności metod produkcji. Oznacza to, że firmy w większym stopniu zwiększyły produkcję, stosując zwiększoną liczbę maszyn na pracownika, niż poprawiając wydajność produkcji.

Najlepsze wyniki w zakresie wzrostu produktywności osiąga sektor budowlany, a także branże IT, elektroniczna i telekomunikacyjna. Rozwiązanie problemu słabej wydajności w określonych branżach nie jest jednak wcale proste. Może ona wynikać z naturalnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu danego sektora rynku, ze źle skonstruowanych lub nadmiernych regulacji, które generują niedoskonałości rynku.

Problematyczny niski poziom inwestycji

Innowacje oraz badania i rozwój pozytywnie wpływają na postęp technologiczny, przyczyniając się do wzrostu produktywności, a tym samym wzrostu gospodarczego. W Polsce jednak ten czynnik w niewielkim stopniu wspomaga rozwój gospodarczy kraju.

Jak wynika z danych Komisji Europejskiej z 2021 r., Polska plasuje się pod tym względem za większością europejskich państw (wyprzedza jedynie Rumunię, Bułgarię i Łotwę). Badanie Community Innovation Survey 2018 wykazało, że tylko 22% polskich firm innych niż mikro było innowacyjnych – co jest drugim najgorszym wynikiem w UE.

Niski poziom innowacyjności polskiej gospodarki wynika m.in. z małej liczby MŚP, które wdrażają innowacje produktowe i procesowe, niewielkiego zatrudnienia w sektorach wymagających wiedzy i innowacyjnych przedsiębiorstw, a także niedostosowania systemu badań naukowych.

Ogólne wyniki w zakresie innowacyjności są ściśle powiązane z nakładami na B+R. W 2019 r. nakłady te stanowiły 1,32% PKB Polski, podczas gdy średnia europejska wyniosła 2,19%.

Integracja technologii cyfrowych (które obejmują m.in. elektroniczny przepływ informacji, big data, chmurę i wykorzystanie e-commerce) jest tą kategorią, która w dużym stopniu przyczynia się do niskiej pozycji Polski w rankingach innowacyjności. Niezwykle istotna jest więc poprawa szeroko pojętych umiejętności cyfrowych siły roboczej w naszym kraju, które znajdują się poniżej średniej UE.

Wymaga to nie tylko zapewnienia całej populacji podstawowych (lub lepszych) umiejętności cyfrowych. Konieczne jest także przeszkolenie specjalistów technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych, aby mogli zdobyć najbardziej zaawansowane umiejętności.

Niepokojący jest także ogólny stosunek polskich firm do szkoleń i wdrażania cyfrowych rozwiązań. Z zeszłorocznego badania Banku Światowego Business Pulse Survet wynika, że 50% przedsiębiorstw w Polsce jest zdania, że nie potrzebuje dalszej cyfryzacji. Co więcej, ponad połowa firm nie przeszkoliła swoich pracowników w 2020 r., a wśród tych, które tego nie zrobiły, aż 2/3 uważa, że umiejętności ich pracowników są odpowiednie. Wyniki wskazują również na bardzo powolne przyjmowanie dobrych praktyk zarządczych. Brak wiedzy jest często większą barierą w adaptacji technologii niż dostęp do samej technologii.

Nieznajomość własnych niedociągnięć w połączeniu z wyraźną przepaścią technologiczną między Polską a innymi krajami europejskimi stwarza przesłanki do interwencji publicznej. Działania państwa, które sprowadzają się jedynie do finansowania (pożyczkami lub dotacjami), a nie uwzględniają zdolności zarządczych ani czynnika ludzkiego, nie przyniosą jednak pełnych korzyści z przyjęcia technologii cyfrowej.

Rekomendacje Banku Światowego

Autorzy raportu wskazują, że niezbędnym czynnikiem podtrzymania rozwoju polskiej gospodarki są inwestycje w poprawę produktywności przedsiębiorstw. Prezentują też wiele rekomendacji, których wdrożenie powinno przynajmniej w części poprawić obecną sytuację.

Reklama

Po pierwsze, warto rozwijać programy na rzecz poprawy kompetencji menadżerskich i umiejętności pracowników, doradztwo biznesowe czy wspieranie budowy klastrów przedsiębiorczości. Działania te mogłyby poprawić niskie wyniki w obszarze innowacyjności i cyfryzacji.

Obecnie Polska zajmuje 23. miejsce w unijnym Indeksie Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego, a także 24. miejsce na Tablicy Wyników Innowacji. Jak wskazuje Bank Światowy, połowa polskich firm nie korzysta choćby z podstawowych narzędzi poprawiających zarządzanie.

Reklama

Po drugie, rekomendacją jest wspieranie rozwoju małych i średnich firmy, które są motorem wzrostu produktywności. Zdaniem Banku Światowego rząd powinien eliminować bariery, w tym finansowe i regulacyjne, które utrudniają wejście na rynek i konkurencję. 

Ważne są też działania na rzecz popularyzowania technologii cyfrowych wśród tych przedsiębiorców. Z badań Banku Światowego wynika, że ponad połowa polskich firm uważa, że nie potrzebuje inwestycji w cyfryzację.

Po trzecie, zdaniem autorów raportu polityka gospodarcza Polski powinna koncentrować się na wspieraniu eksportu i przyłączaniu polskich firm do globalnych łańcuchów dostaw. Do tego niezbędne są jednak działania, które będą promować wymianę handlową z zagranicą, inwestycje zmniejszające koszty eksportu, poprawa polityki certyfikacji, a także zwiększanie świadomości wśród przedsiębiorców.

Reklama

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama