Jak firmy radzą sobie z przerwanymi łańcuchami dostaw

Jak firmy radzą sobie z przerwanymi łańcuchami dostaw Pexels

Globalne łańcuchy dostaw na przestrzeni kilku minionych dekad stały się jednym z kluczowych elementów gospodarki światowej. Tym samym wszelkie zakłócenia w ich funkcjonowaniu mogą mieć poważne konsekwencje dla sytuacji ekonomicznej państw, branż i poszczególnych firm. Największe zmiany mogą dotknąć łańcuch dostaw z Chin, co wynika z nadszarpniętego zaufania do tego państwa.

  • Ze względu na kryzys energetyczny i wzrost cen energii przewoźnicy zostali zmuszeni tak zoptymalizować przewóz ładunków, aby zapewnić dostawę towarów, a jednocześnie nie pogorszyć swojej sytuacji finansowej.
  • 74% europejskich i 70% amerykańskich przedsiębiorstw planuje przeniesienie lub takie przeorganizowanie, aby przenieść działalność z powrotem do kraju macierzystego.
  • Dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w wyroby gotowe i dostawy surowców jest jednym z kluczowych wyzwań przedsiębiorstw i gospodarek.
  • Osłabienie globalizacji może spowolnić rozwój światowej gospodarki, ale dla Polski, ze względu na położenie i przynależność do Unii Europejskiej, może być szansą na rozwój.

Próbując radzić sobie z trwającymi skutkami pandemii COVID-19 i istniejącymi już wcześniej wąskimi gardłami w łańcuchach dostaw, które dominowały w drugiej połowie 2021 r., branża logistyczna stanęła przed jeszcze większym wyzwaniem. Wiąże się ono z wybuchem wojny w Ukrainie. Kryzysowa sytuacja w różnym stopniu dotknęła jednak wiele przedsiębiorstw także z innych branż. Także tych które nie prowadziły interesów na wschodzie Europy.

Dysponując 200 mln ton potencjału tranzytowego, Ukraina jest jednym z najważniejszych – choć często pomijanych – elementów europejskiego i światowego łańcucha dostaw. W związku z tym wszelkie zakłócenia w regionie mogą mieć ogromny wpływ na kraje i przedsiębiorstwa na całym świecie. Jak przewidują analitycy rynkowi, potencjalne konsekwencje wojny za naszą wschodnią granicą mogą być bardzo poważne w perspektywie krótko-, średnio- i długoterminowej.

Rosnące koszty energii

Jedną z najpoważniejszych konsekwencji wojny w Ukrainie – z perspektywy globalnego przemysłu – był kryzys energetyczny i związany z nim dynamiczny wzrost cen energii. I choć niedobór energii dotknął wiele podmiotów, to najbardziej dotyczyło to branży logistycznej.

Zakłócenia w dostawach realizowanych drogą morską sprawiły, że transport lądowy stał się kluczowy dla zapewnienia dostaw. A ponieważ kryzys energetyczny wiązał się również ze wzrostem cen paliw, przewoźnicy stanęli przed wyzwaniem zoptymalizowana przewozu ładunków – żeby zapewnić dostawę towarów, a jednocześnie nie pogorszyć swojej sytuacji finansowej.

Obecna sytuacja, która jest następstwem m.in. wojny w Ukrainie czy kryzysu energetycznego, sprawia, że coraz częściej wskazuje się na potrzebę:

  • dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia,
  • skrócenia łańcuchów dostaw i przeniesienia produkcji bliżej odbiorców końcowych,
  • relokacji części mocy wytwórczych z powrotem do krajów, z których pochodził kapitał ulokowany w chińskiej gospodarce,
  • zwiększenia zapasów materiałów i surowców kluczowych w utrzymaniu ciągłości produkcji.

Zwiększona świadomość ryzyka związanego z łańcuchem dostaw 

Łańcuchy dostaw na całym świecie znajdują się pod bezprecedensową presją, a budowanie odpornych, elastycznych i przejrzystych sieci dostawców ma dziś kluczowe znaczenie. Oznacza to skupienie się na lokalizacji produkcji, co pozwoli zminimalizować zależność od zewnętrznych dostawców i szlaków handlowych.

Najważniejszym czynnikiem w budowaniu odporności łańcucha dostaw jest zapewnienie możliwości wglądu. Dzięki temu potencjalne zakłócenia mogą być skutecznie identyfikowane i rozwiązywane.

W ciągu najbliższych 5 lat główny nacisk zostanie położony na zwiększenie odporności łańcuchów dostaw, które już istnieją, i ponowną ocenę podejścia do zaopatrzenia. Pozwoli to zapewnić, że dostawcy są rentowni i działają w obszarach, w których prawdopodobieństwo wystąpienia zakłóceń jest mniejsze. 

Po tym okresie nowe technologie będą wymagały nowych materiałów i alternatywnych dostawców. A to oznacza, że ekosystem będzie musiał zostać ponownie przeorganizowany.

W stronę reshoringu lub nearshoringu

Globalne badanie ABB ujawniło rosnący trend wśród amerykańskich i europejskich przedsiębiorstw w kierunku reshoringu lub nearshoringu, czyli przenoszenia – w większym lub mniejszym zakresie – działalności z powrotem do kraju macierzystego. Ma to zapewnić większą elastyczność w obliczu globalnych wyzwań. Jednocześnie zwrócono uwagę na znaczną lukę w edukacji w zakresie umiejętności, które są niezbędne do skutecznego przeprowadzenia tych procesów.

Według badania 74% europejskich i 70% amerykańskich przedsiębiorstw planuje przeniesienie lub takie przeorganizowanie działalności. Ma to usprawnić łańcuch dostaw w odpowiedzi na niedobory siły roboczej, potrzebę bardziej zrównoważonego rozwoju czy też ogólny krajobraz niepewności. 

Większość z tych firm postrzega automatyzację jako czynnik, który umożliwia takie zmiany. Przy tym 75% ankietowanych firm europejskich i 62% amerykańskich planuje inwestycje w robotykę i automatyzację w ciągu najbliższych 3 lat.

Dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia

Jednym z kluczowych wyzwań, z którym muszą się zmierzyć zarówno przedsiębiorstwa, jak i gospodarki, jest dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w wyroby gotowe i dostawy surowców. Większa dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia oznacza, że gospodarki wielu państw będą musiały ponieść koszty dostosowania się do zmienionych łańcuchów dostaw.

Ponadto gospodarki zostaną wystawione na większe ryzyko wstrząsów na rynkach światowych (z uwagi na wzrost liczby kluczowych dostawców) i – w ślad za tym – zwiększoną możliwość wystąpienia zakłóceń w imporcie zaopatrzeniowym. W praktyce przekładać się to może na głębsze wahania cen i zmiany wielkości produkcji.

W tym sensie przeniesienie przynajmniej części produkcji z powrotem do państw, z których pochodził kapitał zainwestowany w Chinach, nie musi wcale zapewnić większej wydajności przemysłu w krajach, do których trafiły moce wytwórcze z Chin. Nie zagwarantuje to też tak dużego bezpieczeństwa dostaw, jak mogłoby się wydawać.

Głównymi barierami w przemieszczaniu produkcji są koszty pracy i dostępne zasoby siły roboczej. Relokacja na większą skalę będzie więc możliwa dopiero po powrocie gospodarki światowej na ścieżkę wzrostu. Na razie w warunkach niepewności przedsiębiorcy raczej odkładają decyzje, które dotyczą kosztownych projektów inwestycyjnych.

Widoczny w wielu krajach deficyt pracowników też nie ułatwia zmiany łańcuchów dostaw. Dlatego relokacja produkcji z Chin powiązana musi być z dalszym postępem cyfryzacji, automatyzacji i digitalizacji firm oraz upowszechnienia standardów przemysłu czwartej generacji.

Zapowiadane zmiany w światowych łańcuchach dostaw są kwestią bliższej lub dalszej przyszłości. Możliwy jest więc także scenariusz, w którym wraz z upływem czasu zmniejszy się gotowość państw i biznesu do ponoszenia dużych kosztów w celu poprawy bezpieczeństwa dostaw. W efekcie zmiany w tym zakresie okażą się ostatecznie mniejsze, niż się obecnie przewiduje.

Czy Polska skorzysta na zmianach w globalnym łańcuchu dostaw?

Osłabienie globalizacji spowolni rozwój światowej gospodarki, ale dla Polski może być szansą na rozwój. Mając w pamięci poważne zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw, wiele przedsiębiorstw będzie szukało niskokosztowych miejsc produkcji jako alternatywy dla fabryk zlokalizowanych w Chinach, które dawałyby większą pewność zaopatrzenia w okresach światowych wstrząsów.

Dla wielu firm dobrą lokalizacją może być właśnie Polska – ze względu na położenie i przynależność do Unii Europejskiej (UE). A także to, że wciąż mamy niższe koszty pracy niż na Zachodzie (korzystną relację między wydajnością pracy a wysokością wynagrodzeń).

Na lokowanie produkcji w Polsce mogą się zdecydować firmy z Europy Zachodniej, które będą wycofywać się z państw Azji. Zainteresowani mogą być także inwestorzy azjatyccy, którzy będą chcieli zyskać dostęp do rynków UE. Żeby jednak Polska mogła skorzystać z tej możliwości, musi zagwarantować stabilność makroekonomiczną gospodarki i przewidywalne warunki prowadzenia działalności biznesowej.

To, na ile Polska będzie mogła skorzystać na procesie relokacji światowej produkcji, zależy od konkurencyjności naszej gospodarki na tle innych krajów regionu, a także od inwestycyjnych atutów i barier lokalizacyjnych. Szczególne znaczenie może mieć tu potencjał i kondycja branż najbardziej zaangażowanych w globalne łańcuchy tworzenia wartości – a związku z tym szczególnie podatnych na procesy ich reorientacji – takich jak produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych, produkcja urządzeń elektrycznych oraz przemysł samochodowy i farmaceutyczny.

Obecny kryzys w kontekście wojny w Ukrainie uwypuklił skalę i głębokość wzajemnych powiązań między poszczególnymi krajami a ich gospodarkami. Pokazał też, że wirusy, wstrząsy i ich skutki gospodarcze nie uznają granic. A także, że najlepszą dostępną dla nas opcją jest wspólne działanie w celu sprostania tym wyzwaniom.

Przyszłość pokaże, czy rzeczywiście pandemia przyczyni się do zdywersyfikowania i skrócenia globalnych łańcuchów dostaw oraz relokacji produkcji z powrotem na zachód – i jaką skalę będą miały te procesy. Ważne jest, że dyskusja na ten temat w kręgach eksperckich i politycznych już się rozpoczęła. Rzecz jednak w tym, że proces relokacji produkcji z Chin to kwestia bardzo dużych pieniędzy, o które obecnie raczej trudno. Zwłaszcza że nadal jesteśmy daleko od końca kryzysu i wiele pytań, które się z nim wiążą, pozostaje otwartych.

Atuty i bariery Polski jako istotnego elementu globalnego łańcucha dostaw

Atuty:Bariery:
  • wysokie oceny ogólnej konkurencyjności gospodarki na tle regionu,
  • czynniki lokalizacyjne (wielkość i kondycja gospodarki, członkostwo w UE oraz jakość siły roboczej),
  • bardzo pozytywna ocena sieci poddostawców – ich dostępności i jakości, 
  • skokowa poprawa stanu infrastruktury w minionej dekadzie. 
  • mała dostępność wykwalifikowanej kadry,
  • rosnące koszty pracy,
  • wysoki stopień zużycia środków trwałych, 
  • niestabilność przepisów prawa gospodarczego, zwłaszcza podatkowego.

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę