Ryzyka klimatyczne a bezpieczeństwo energetyczne firm

Ryzyka klimatyczne a bezpieczeństwo energetyczne firm Magnific

Ekstremalne upały, powodzie, gwałtowne burze – zmiany klimatyczne coraz dotkliwiej wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie. Firmy jeszcze kilka lat temu traktowały kwestie klimatyczne jako element polityki ESG lub wizerunkowej narracji, a dziś muszą zmierzyć się z nimi jako z realnym ryzykiem operacyjnym. W centrum tej zmiany stoi jedno z najbardziej niedocenianych wyzwań: zapewnienie ciągłości dostaw energii i zarządzanie rosnącym zapotrzebowaniem na chłodzenie.

Gdy klimat staje się ryzykiem operacyjnym

Przez długie lata bezpieczeństwo energetyczne firm rozpatrywano głównie przez pryzmat cen nośników energii, geopolitycznej stabilności dostaw czy podatności na awarie sieci. Tymczasem coraz wyraźniej rysuje się klimatyczny wymiar tego problemu. Katalog zagrożeń klimatycznych dla bezpieczeństwa energetycznego jest szeroki: fale upałów, susze i deficyty wody, mrozy, gwałtowne burze, powodzie, wichury, a nawet intensywne opady śniegu. Każde z tych zjawisk może uderzyć w ciągłość dostaw energii lub sprawność infrastruktury, choć skala i mechanizm oddziaływania są różne. 

Szczególnie złożony jest wpływ fal upałów, które kiedyś zdarzały się zdecydowanie rzadziej, a teraz nawiedzają Europę regularnie. Z punktu widzenia przemysłu oznacza to wzrost kosztów chłodzenia i realne zagrożenia dla ciągłości produkcji. Jednocześnie ekstremalny skwar uderza w sam system wytwarzania energii: spada sprawność sieci przesyłowych, bo wysokie temperatury zwiększają oporność przewodów, maleje efektywność elektrowni jądrowych, węglowych i gazowych, którym brakuje wystarczająco zimnej wody do chłodzenia, a niższy poziom rzek ogranicza generowanie energii wodnej. Z upałami z reguły wiążą się też słabsze wiatry, co przekłada się na mniejszą produkcję farm wiatrowych. W efekcie rośnie zapotrzebowanie na energię do chłodzenia dokładnie wtedy, gdy system energetyczny wytwarza jej mniej i pracuje pod rosnącym obciążeniem

Nadmierny upał uniemożliwia często pracę ludzi w warunkach zewnętrznych i wewnętrznych, a systemy chłodzenia pracują wtedy na granicy wydolności. Problemy dotykają też sieci elektroenergetycznych – wysokie temperatury powodują wzrost oporności przewodów, co przy szczytowym obciążeniu prowadzi do przeciążeń, a niekiedy do blackoutów, które stają się jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla przemysłu w erze zmian klimatycznych.

Im gorętszy rok, tym większe zapotrzebowanie na energię elektryczną, a jednocześnie tym większe ryzyko, że infrastruktura energetyczna nie podoła temu obciążeniu. Wzajemne zależności między klimatem a systemem energetycznym tworzą rodzaj błędnego koła, z którego nie ma prostego wyjścia.

Od kosztu dodatkowego do strategicznej konieczności

Chłodzenie było traktowane jako koszt uzupełniający, który pojawia się tylko w najgorętsze tygodnie roku. Teraz rosnące temperatury powodują, że systemy klimatyzacji i chłodzenia procesowego muszą pracować coraz dłużej i intensywniej zarówno w halach produkcyjnych, magazynach, jak i serwerowniach oraz centrach danych.

Centra danych to szczególny przypadek. Ich zapotrzebowanie na chłodzenie rośnie równolegle z zapotrzebowaniem na moc obliczeniową, które napędza między innymi dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Szacuje się, że systemy chłodzenia odpowiadają za 30–40 procent całkowitego zużycia energii w typowym centrum danych. W warunkach ekstremalnych upałów efektywność tradycyjnych systemów chłodzenia powietrznego spada, a urządzenia techniczne zaczynają działać w warunkach termicznego stresu, co skraca ich żywotność i zwiększa ryzyko awarii.

Przemysł wytwórczy staje przed podobnymi wyzwaniami, choć w innej skali. Procesy produkcyjne w wielu branżach (chemicznej, farmaceutycznej, spożywczej, elektronicznej) wymagają utrzymania precyzyjnych parametrów temperatury i wilgotności.

Infrastruktura energetyczna pod presją

Sieci elektroenergetyczne budowane były z myślą o określonych warunkach eksploatacyjnych i przez dziesięciolecia sprawdzały się doskonale. Problem w tym, że projektowane założenia klimatyczne uległy dezaktualizacji. Transformatory, linie przesyłowe i rozdzielnie pracują dziś w warunkach, które wykraczają poza ich wcześniejsze parametry.

Równocześnie cyfryzacja sieci, realizowana w ramach koncepcji Smart Grid, przynosi nowe możliwości zarządzania energią, ale też rozszerza powierzchnię podatności na ataki i awarie. Paradoksalnie, te same technologie, które mają zwiększać efektywność energetyczną (inteligentne liczniki, czujniki IoT, zautomatyzowane systemy sterowania) tworzą nowe punkty podatności.

Właśnie dlatego przedsiębiorstwa coraz częściej decydują się na budowę własnych, rozproszonych źródeł energii. Instalacje fotowoltaiczne, układy kogeneracyjne, magazyny energii i agregaty prądotwórcze nie są tylko elementami strategii dekarbonizacji. To narzędzia zarządzania ryzykiem. Firma, która jest w stanie przez kilka godzin funkcjonować bez dostaw z sieci zewnętrznej, ma zupełnie inną pozycję negocjacyjną i operacyjną niż ta, która jest od niej całkowicie zależna.

– Świadomość polskich firm na przestrzeni ostatnich lat zdecydowanie rośnie. Jako firma prowadzimy szereg działań edukacyjnych dla naszych obecnych i potencjalnych klientów, po to, by uświadamiać, jaką szczególną rolę odgrywają systemy zasilania. 

Poziom świadomości wzrósł zwłaszcza u firm, które funkcjonują w sektorach związanych z automatyką, robotyką, systemami SCADA, czy w ogóle posiadają rozbudowaną infrastrukturę teleinformatyczną – podkreśla Janetta Sałek, Dyrektor marketingu / członek zarządu EVER.

Ryzyka przez cały rok

Skupienie na upałach nie powinno przesłaniać faktu, że zagrożenia klimatyczne dla bezpieczeństwa energetycznego firm są zjawiskiem całorocznym. Gwałtowne mrozy potrafią paraliżować sieci przesyłowe, zamrażać instalacje gazowe i zatrzymywać produkcję równie skutecznie jak letnie blackouty. Intensywne opady śniegu i oblodzenie przeciążają linie energetyczne i utrudniają dostęp do zakładów – a przez to uderzają w łańcuch dostaw. Wichury i gwałtowne burze niszczą infrastrukturę napowietrzną i powodują nagłe, trudne do przewidzenia przerwy w zasilaniu. Powodzie z kolei zagrażają nie tylko samym obiektom produkcyjnym, ale też stacjom transformatorowym, rozdzielniom i magazynom paliw, których zalanie może oznaczać wielotygodniowy przestój. Wspólnym mianownikiem tych zjawisk jest ich rosnąca częstotliwość i intensywność – co oznacza, że firmy muszą budować odporność energetyczną nie sezonowo, lecz przez cały rok.

Odporność zamiast reaktywności

Bezpieczeństwo energetyczne w erze zmian klimatycznych wymaga zmiany podejścia z reaktywnego na proaktywne. Firmy, które czekają na wystąpienie kryzysu, płacą za niego wielokrotnie więcej niż te, które wcześniej zainwestowały w odporność. Rezerwowe źródła zasilania, systemy chłodzenia, umowy na elastyczne dostawy energii, cyfrowe bliźniaki infrastruktury to elementy architektury odporności, które jeszcze kilka lat temu były domeną wyłącznie największych graczy. Dziś stają się dostępne i zasadne dla firm każdej wielkości.

– Oczywiście nadal spotykamy się z sytuacją, w której firma szczegółowo analizuje kwestie dotyczące zakupu sprzętu, maszyny, urządzenia, czy całej linii technologicznej, a czasami zapomina o stabilności zasilania i mamy tego świadomość. Niestety często dzieje się tak dlatego, że firmy w pierwszej kolejności koncentrują się na wyborze maszyny, bądź jakiegoś urządzenia technologicznego i zwyczajnie zapominają o zasilaniu, co często okazuje się kosztowne po tym jak wystąpią pewne zdarzenia, które generują koszty wynikające z braku zasilania lub chociażby przepięć czy zaników uszkadzających maszyny bądź automatykę –  zauważa Janetta Sałek.

Coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się jednak na przeprowadzenie audytów podatności klimatycznej. Taka analiza bywa dla zarządów firm bardzo pomocna. Warto przy tym pamiętać, że ryzyka klimatyczne nie dotyczą wyłącznie własnej infrastruktury.

Transformacja podejścia firm dokonuje się nie tylko pod wpływem realnych zdarzeń, ale również narastającej presji regulacyjnej. Dyrektywa CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive) nakłada na coraz szerszy krąg firm obowiązek raportowania ryzyk klimatycznych, w tym fizycznych zagrożeń dla infrastruktury.

Tagi artykułu

MM Magazyn Przemysłowy 5–6/2026

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę