Transformacja cyfrowa polskiego przemysłu
Designed by FreepikPolski przemysł z fazy fascynacji cyfryzacją przechodzi stopniowo do fazy realnego wykorzystania technologii cyfrowych. Menadżerowie nie pytają już o Przemysł 4.0 jako wizję przyszłości – pytają o możliwości rozwiązania konkretnych problemów i pragmatyczne wykorzystanie zaawansowanych technologii cyfrowych.
Jeszcze kilka lat temu typowy dialog o cyfryzacji w polskim zakładzie produkcyjnym brzmiał jak rozmowa o przyszłości. Mówiono o czwartej rewolucji przemysłowej, internecie rzeczy czy też o smart factory. Były to ważne koncepcje, ale często oderwane od codziennych wyzwań.
Od haseł do pragmatyzmu
Dziś atmosfera tych rozmów jest zupełnie inna. Paweł Świtała, właściciel firmy DIG Świtała, obserwuje tę zmianę podczas kontaktu z klientami.
– Kiedy z nimi rozmawiamy, widzimy rosnące zainteresowanie rozwiązaniami z
obszaru cyfryzacji. Jeszcze kilka lat temu takie rozmowy koncentrowały się wokół ogólnych haseł, takich jak „Przemysł 4.0” czy „automatyzacja”, często traktowanych bardziej jako kierunek rozwoju niż realne narzędzie zmiany – zauważa Paweł Świtała. – Obecnie klienci podchodzą do cyfryzacji znacznie pragmatyczniej i pytają przede wszystkim o to, jakie konkretne problemy na hali produkcyjnej można dzięki niej rozwiązać. Pojawiają się pytania o zwiększenie przewidywalności produkcji, ograniczenie ryzyka nieplanowanych przestojów, lepsze wykorzystanie danych z maszyn czy możliwość podejmowania decyzji w oparciu o rzetelne informacje.
Te pytania o konkretne rozwiązania zmieniają sposób wdrażania technologii. Dziś przedsiębiorstwa nie chcą rewolucji – chcą ewolucji. Interesuje je zwiększenie przewidywalności produkcji, ograniczenie ryzyka nieplanowanych przestojów i lepsze wykorzystanie danych z maszyn. Takie pragmatyczne podejście daje wymierne rezultaty.
Co stoi za tą zmianą? Przede wszystkim doświadczenie. Wiele firm przeszło już przez pierwsze, często bolesne, próby wdrożeń cyfrowych rozwiązań. Nauczyły się, że technologia sama w sobie nie rozwiązuje problemów – musi być odpowiedzią na konkretne potrzeby biznesowe. Pojawiła się także presja konkurencyjna – firmy, które skutecznie wdrożyły cyfryzację, zaczęły osiągać wymierną przewagę w kosztach, jakości i elastyczności produkcji.
Mały krok, duże efekty
Jednym z najbardziej niebezpiecznych błędów transformacji cyfrowej jest przekonanie, że trzeba od razu wdrożyć kompleksowy system, który swym zasięgiem będzie obejmował wszystkie obszary działalności przedsiębiorstwa. W praktyce takie podejście kończy się porażką projektu albo stworzeniem rozwiązania, które jest zbyt skomplikowane w codziennym użyciu.
Firmy, które osiągają największe korzyści z transformacji cyfrowej, często zaczynają od małych, dobrze zdefiniowanych kroków. Paweł Świtała podkreśla, że najwięcej zyskują te firmy, które rozwijają cyfryzację równolegle z rozwojem technologii i kompetencji zespołów.
Dobrym przykładem są realizacje, w których cyfryzacja nie polegała na instalacji jednego wielkiego systemu, lecz na stopniowym budowaniu środowiska danych. Paweł Świtała opisuje typowy scenariusz: – Dzieje się to, począwszy od monitorowania pracy kluczowych maszyn, przez analizę przyczyn przestojów i spadków wydajności, aż po wykorzystanie tych informacji do planowania serwisu, modernizacji i dalszego rozwoju parku maszynowego.
Taka strategia minimalizuje ryzyko i pozwala organizacji uczyć się na każdym etapie. Kluczem jest tutaj słowo „uczyć się". Transformacja cyfrowa to nie tylko kwestia technologii – to przede wszystkim zmiana procesów i kompetencji ludzi. Jeśli firma zaczyna od małego projektu – np. od monitorowania jednej linii produkcyjnej – zespół ma czas, żeby zrozumieć, jak interpretować dane, jak reagować na sygnały, jak wykorzystać uzyskane informacje. Następnie te doświadczenia można przenieść na kolejne obszary produkcji.
Takie podejście ma jeszcze jedną zaletę: generuje szybkie, widoczne efekty. Zamiast czekać rok lub dwa na zakończenie wielkiego projektu, firma już po kilku miesiącach widzi pierwsze korzyści – mniej przestojów, lepsza wydajność, oszczędności. To buduje wewnętrzne przekonanie do cyfryzacji i ułatwia pozyskanie zasobów na kolejne etapy.
Polska przewaga: młodość systemów
Paradoksalnie relatywnie późniejsza cyfryzacja polskiego przemysłu może okazać się
atutem. Radomir Ochocki, członek zarządu odpowiedzialny za łożyska dry-tech w firmie igus, zwraca uwagę na kluczową różnicę między polskimi przedsiębiorstwami a ich zachodnimi odpowiednikami.
– Nasza mentalność od zawsze pcha nas do rozwoju, a transformacji cyfrowej nie można obecnie ominąć, więc jest ona naturalnym kierunkiem. Zaletą polskich przedsiębiorstw jest ich młodość i brak funkcjonowania wielu równoległych, działających od lat systemów informatycznych – tłumaczy Ochocki. – Na Zachodzie digitalizacja jest wprowadzana od dawna, więc obecnie występuje ogromna bariera przejścia na kolejny poziom.
Problem zachodnich firm jest realny i kosztowny. Przykładowo: z 10 systemów wdrożonych 10–20 lat temu trzeba przejść na jeden system ERP, który integruje i konsoliduje całą działalność. Często występuje obawa wyłączenia czegokolwiek, bo nikt nie wie, jak stare systemy działają.
U nas ten problem jest znacznie mniejszy. Polskie firmy mogą bowiem budować architekturę IT od podstaw, korzystając z najnowszych rozwiązań i unikając pułapki przestarzałych systemów.
Radomir Ochocki podkreśla jednak, że sama młodość systemów to nie wszystko: – Jeśli polskie przedsiębiorstwa nie zbagatelizują tej zmiany i zapewnią odpowiednią ilość zasobów, aby dobrze zdigitalizować swoją działalność, będzie to na pewno istotny filar naszej konkurencyjności na arenie międzynarodowej.
Innymi słowy: mamy szansę, ale trzeba ją dobrze wykorzystać.
Technologie, które zmieniają przemysł
Rok 2026 to moment, w którym technologie uznawane jeszcze niedawno za futurystyczne stają się standardem w halach produkcyjnych.
MOŻE ZAINTERESUJE CIĘ TAKŻE
Według Ireneusza Borowskiego, managing directora Poland w Dassault Systèmes, branża produkcyjna stoi u progu przełomu technologicznego spowodowanego pojawieniem się innowacji, takich jak rzeczywistość rozszerzona (AR), rzeczywistość wirtualna (VR), sztuczna inteligencja (AI) i wirtualne bliźniaki.
Technologie te umożliwiają wprowadzenie bezprecedensowej wydajności, jakości i innowacyjności w halach produkcyjnych. W 2026 r. odegrają one kluczową rolę w firmach, przekształcając operacje, metodologie szkoleniowe i paradygmaty projektowania.
Szczególną uwagę Borowski zwraca na AI, która stała się siłą napędową zmian technologicznych i przemysłowych. – Dotyczy to szczególnie firm, dla których oprogramowanie i własność intelektualna są sercem działalności – wyjaśnia przedstawiciel Dassault Systèmes. – Przez lata systemy były rozproszone, dane były lokalne, a innowacje nie obejmowały całego łańcucha wartości. Teraz, dzięki AI i postępowi w metodach obliczeniowych, możemy zintegrować te procesy w niespotykanym dotąd tempie.
Ta integracja procesów to klucz do wykorzystania pełnego potencjału zebranych danych. Firmy, które przez lata gromadziły informacje w różnych systemach, dziś mogą je połączyć, przeanalizować i wyciągnąć wnioski, które przekładają się na konkretne decyzje biznesowe.
Systemy eksperckie jako przewaga konkurencyjna
Transformacja cyfrowa to nie tylko wewnętrzne procesy – to także nowy sposób kontaktu z klientem. Radomir Ochocki dzieli się przykładem z firmy
igus: – Od wielu lat nasi klienci korzystają z systemów eksperckich na naszej stronie internetowej, których obecnie mamy 90. Pomagają one w zamodelowaniu aplikacji, doborze odpowiednich produktów, obliczeniu żywotności, wygenerowaniu plików CAD, a także w przygotowaniu oferty i w zamówieniu.
Takie podejście wpisuje się w szerszą filozofię automatyzacji pracy, zgodną z wdrażaną w firmie igus ideą „no more boring jobs” – eliminowania rutynowych, powtarzalnych zadań poprzez automatyzację.
– Pierwsze systemy informatyczne wdrożyliśmy już w latach 90. Obecnie jesteśmy na etapie konsolidowania wielu systemów w jeden, więc wiemy, jak trudny jest to proces. Już teraz jednak jesteśmy bardzo szybcy i skuteczni w obsłudze klienta i dostawach oraz pracujemy, aby w bliskiej przyszłości poprawić każdy punkt kontaktu z klientem. Nasza wizja to być dla naszych klientów dostawcą najłatwiejszym do współpracy – mówi Radomir Ochocki.
To doskonała ilustracja tego, jak transformacja cyfrowa przekłada się na przewagę konkurencyjną. Firma, która automatyzuje procesy i oferuje klientom narzędzia samoobsługowe, nie tylko obniża koszty – przede wszystkim staje się atrakcyjniejszym partnerem biznesowym.
Pułapka „jednorazowego skoku”
Polskie firmy, mimo rosnącej świadomości znaczenia cyfryzacji, nadal borykają się z fundamentalnym błędem w myśleniu. Ireneusz Borowski zwraca uwagę na problem zidentyfikowany w badaniu przeprowadzonym przez firmę PMR na zlecenie Dassault Systèmes. – Wiele firm w Polsce postrzega cyfryzację jako „jednorazowy skok”. Natomiast w rzeczywistości transformacja cyfrowa jest ciągłym procesem, który wymaga stałego doskonalenia działań produkcyjnych – wskazuje ekspert.
To kluczowe rozróżnienie. Firmy, które traktują cyfryzację jako projekt z konkretną datą zakończenia, mogą ponieść porażkę. Z kolei te, które rozumieją ją jako ciągły proces, budują trwałą przewagę. – Tylko takie podejście zapewni firmom odpowiedni poziom innowacyjności i odporności biznesowej – podkreśla Ireneusz Borowski.
Zauważa też, że wraz ze zmieniającymi się oczekiwaniami klientów oraz zakłóceniami gospodarczymi i geopolitycznymi z ostatnich lat firmy coraz bardziej zdają sobie sprawę z konieczności usprawnienia swoich działań, metod zarządzania i relacji z otoczeniem. Mimo jednak przyspieszonej transformacji cyfrowej w sektorze produkcyjnym wiele przedsiębiorstw nadal nie dysponuje odpowiednią technologią, która pozwala wprowadzić rzeczywistą zmianę, a ich systemy zarządzania często opierają się na krótkoterminowej perspektywie.
Polska ma realną szansę wykorzystać swoją „młodość cyfrową” jako atut. Brak balastu przestarzałych systemów, rosnąca świadomość menadżerów, dostęp do najnowszych technologii – to wszystko układa się w obiecujący obraz. Warunkiem sukcesu jest jednak konsekwentne tworzenie odpowiednich zasobów, cierpliwość w budowaniu kompetencji i zrozumienie, że cyfryzacja to maraton, a nie sprint.






































